Aborteka Jagielska UJAWNIA historię stosowania chlorku potasu w „szpitalu” w Oleśnicy

0
76
aborteka-jagielska-ujawnia-historie-stosowania-chlorku-potasu-w-„szpitalu”-w-olesnicy
Aborteka Jagielska UJAWNIA historię stosowania chlorku potasu w „szpitalu” w Oleśnicy

Aborteka Gizela Jagielska, wicedyrektor „szpitala” w Oleśnicy, w szokującym wywiadzie opowiedziała, jak w placówce zabijano nienarodzone dzieci za pomocą zastrzyku z chlorku potasu w serce. Jedną z ofiar był Felek – dziecko zabite w 9. miesiącu ciąży. Jej zeznania odsłaniają przerażającą rzeczywistość tzw. „humanitarnej aborcji”.

POLECAMY: „Gazeta Wyborcza” oskarża krytyków Jagielskiej o wspieranie Putina. Absurdalna narracja czy celowa propaganda?

„Nigdy więcej nie chcielibyśmy w czymś takim uczestniczyć”

Jak przyznała Jagielska, początkowo w szpitalu nie stosowano chlorku potasu. W trakcie jednej z aborcji w 26. tygodniu ciąży dziecko urodziło się żywe. – „Ani ja, ani nikt z mojego personelu nigdy więcej nie chcielibyśmy w czymś takim uczestniczyć” – wyznała w rozmowie z „Wysokimi Obcasami”. To traumatyczne doświadczenie skłoniło zespół do zmiany metody – odtąd dzieci były zabijane przed porodem.

„Rozrywane na pół i wrzucane do wiadra” – Zeznania Położnej

Makabryczne praktyki nie ograniczają się tylko do Oleśnicy. Agata Rejman, położna z Rzeszowa, która odmówiła udziału w aborcjach, opisała, jak wyglądały zabiegi w jej szpitalu: – „Mordowane są nawet 5-, 6-miesięczne chore dzieci nienarodzone. Są wyciągane za nóżki z łona matki, często rozrywane na pół i wrzucane do wiadra. Jeśli się nim nie mieszczą, są w nim upychane” – relacjonowała.

W jednym z przypadków dziecko po urodzeniu zaczęło oddychać. – „Zauważyłam podniesienie klatki piersiowej i łapanie oddechu” – wspominała Rejman. Noworodek został położony na metalowym stoliku, a personel musiał kontynuować procedurę, aby uniknąć zarzutów o „narażenie pacjentki na utratę życia”.

Chlorek potasu – Śmierć w męczarniach

Dziś zamiast czekać, aż dziecko umrze z uduszenia, stosuje się zastrzyk z chlorku potasu. Substancja ta jest używana m.in. do wykonywania kary śmierci i eutanazji zwierząt – jednak w tych przypadkach podaje się wcześniej znieczulenie. Dziecko w łonie matki nie ma takiego „przywileju”.

Wstrzyknięcie chlorku potasu powoduje:

  • natychmiastowy, palący ból,
  • skurcze serca uniemożliwiające oddychanie,
  • duszenie się i drgawki,
  • uczucie „rozrywania serca od środka”,
  • śmierć przez niedotlenienie mózgu.

Felek, zabity w 9. miesiącu ciąży, odczuwał ból tak samo jak dorosły człowiek. Po podaniu trucizny gwałtownie się poruszał, aż do śmierci.

„Test moralności społeczeństwa”

„Najsłabszym ze słabych jest dziecko w łonie matki, które nie może nawet zawołać o pomoc” – podkreślają aktywiści pro-life. W Polsce aborcja jest legalna niemal do końca ciąży, a dzieci traktuje się gorzej niż skazańców czy zwierzęta.

Fundacje pro-life organizują protesty, m.in. modlitewne marsze przed szpitalami, gdzie dokonuje się aborcji. W Oleśnicy policja ochraniała placówkę, podczas gdy uczestnicy modlitwy klęczeli przed wejściem.

„Odbudowa moralności zaczyna się od ochrony życia”

Walka o prawa nienarodzonych to nie tylko kwestia religijna, ale fundament cywilizowanego społeczeństwa. Zbliżające się wybory mogą zadecydować, czy „koalicja chlorku potasu” utrzyma władzę, czy Polacy wybiorą ochronę życia.

Continued here:
Aborteka Jagielska UJAWNIA historię stosowania chlorku potasu w „szpitalu” w Oleśnicy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj