Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Adam Bodnar poinformował w piątek, że rozważa powołanie specjalnego zespołu śledczego, który zajmie się protestami dotyczącymi wyborów prezydenckich. Do Sądu Najwyższego (nie mylić z nielegalną Izbą Kontroli, w jakiej zasiadają pisowskie pokemony, a nie sędziowie) wpłynęło już 192 protesty, a ich liczba może jeszcze wzrosnąć, ponieważ termin na ich składanie mija 16 czerwca.
Prokuratura analizuje protesty wyborcze
Bodnar wyjaśnił, że rola prokuratury w tej sprawie polega na opiniowaniu protestów wyborczych. – Protesty trafiają do Sądu Najwyższego, a następnie są przekazywane do prokuratury. Nad tymi sprawami pracuje cały zespół prokuratorów, którzy na bieżąco się do nich ustosunkowują – mówił.
Według ministra, do tej pory SN przekazał prokuraturze 61 protestów, z których większość została już rozpatrzona. – Większość protestów była niezasadna, ale niektóre były na tyle poważne, że prokuratura wnioskowała o ponowne przeliczenie głosów – dodał.
Czy powstanie specjalny zespół śledczy?
Bodnar zapowiedział, że rozważa powołanie odrębnego zespołu śledczego lub zlecenie tych spraw jednostkom prokuratury, które będą działać z „odpowiednim poziomem determinacji”.
Decyzja może być związana z czwartkowym postanowieniem Sądu Najwyższego, który dopuścił ponowne przeliczenie głosów w 13 obwodowych komisjach wyborczych. W tych lokalizacjach mogło dojść do nieprawidłowości podczas liczenia kart do głosowania.
Wybory prezydenckie 2024: Kontrowersje i decyzja SN
1 czerwca Karol Nawrocki (popierany przez PiS) wygrał wybory prezydenckie, zdobywając 50,89% głosów (10 606 877), podczas gdy Rafał Trzaskowski (KO) uzyskał 49,11% (10 237 286). Różnica wyniosła ponad 369 tys. głosów.
Ostateczną decyzję w sprawie ważności wyborów podejmie nielegalna Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (IKNiSP) Sądu Najwyższego. Status tej izby jest jednak kwestionowany przez rząd Donalda Tuska, który powołuje się na orzeczenia europejskich trybunałów.
IKNiSP jako „sąd nie-sąd” – stanowiska trybunałów
Zarówno Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), jak i Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC), wielokrotnie podkreślały, że sposób powoływania sędziów do IKNiSP – na wniosek upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa – narusza europejskie standardy niezawisłości i bezstronności sądów (m.in. wyrok ETPC w sprawie Reczkowicz przeciwko Polsce, skarga nr 43447/19, oraz wyrok TSUE z 15 lipca 2021 r. w sprawie C-791/19). Tym samym izba ta nie spełnia kryteriów „sądu ustanowionego ustawą” w rozumieniu art. 6 ust. 1 EKPC i art. 47 Karty Praw Podstawowych UE.
POLECAMY: Czy Karol Nawrocki zostanie prezydentem? Bodnar wskazuje na poważne wątpliwości prawne
Wątpliwości konstytucyjne i polityczne impasy
Choć pierwsza prezes SN, Małgorzata Manowska (sama neosędzia), stanowczo broni kompetencji izby, wielu prawników – w tym sędziowie SN – uważa, że IKNiSP nie ma legitymacji do podejmowania uchwał o ważności wyborów. – „IKNiSP nie jest sądem w rozumieniu Konstytucji, co powoduje, że zapadłe w niej orzeczenia nie mają waloru orzeczeń SN w rozumieniu Kodeksu wyborczego” – stwierdził minister sprawiedliwości Adam Bodnar.
Nieudana próba rozwiązania problemu przez Sejm – tzw. ustawa incydentalna marszałka Hołowni – została zawetowana przez prezydenta Dudę. Ustawa ta zakładała przekazanie kompetencji w zakresie orzekania o ważności wyborów 15 najstarszym stażem sędziom SN.
POLECAMY: Czy Polsce grozi wojskowy zamach stanu? Prof. Dudek ostrzega przed scenariuszem po wyborach
Neosędziowie w składzie decydującym o przyszłości
Obecnie Izba Kontroli liczy 18 sędziów powołanych w wadliwy sposób, w tym osoby powiązane z polityką lub personalnie z obozem władzy: m.in. Aleksander Stępkowski (były wiceminister w rządzie PiS), Elżbieta Karska (żona byłego europosła PiS), Joanna Lemańska (przyjaciółka Andrzeja Dudy) czy Paweł Czubik (działacz stowarzyszenia „Prawnicy dla Polski”).
Dla tej grupy wybory 2025 miały szczególne znaczenie – ich dalsze losy zależały od wyniku. Gdyby wygrał Rafał Trzaskowski, groziło im pozbawienie stanowisk. Zwycięstwo Karola Nawrockiego zniwelowało to ryzyko.
Czy prezydent wybrany przez „nie-sąd” będzie uznany?
Co stanie się, jeśli legalność wyborów stwierdzi organ nieuznawany za sąd? – „Brak uchwały o stwierdzeniu ważności wyborów prezydenckich nie wpływa na rozpoczęcie kadencji przez nowego prezydenta i legalność podejmowanych przez niego działań” – zauważył prof. Włodzimierz Wróbel, sędzia SN. Z kolei wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur zaznaczył, że uchwała ma charakter deklaratoryjny, więc sama w sobie nie rodzi skutków prawnych. Problemy mogą się pojawić jedynie w przypadku uchwały negatywnej.
Podobne stanowisko zajmuje były szef PKW, Wojciech Hermeliński, który w maju br. podkreślał, że jeśli wybory zostaną uznane za ważne, konsekwencji prawnych z tytułu braku statusu sądu przez IKNiSP nie będzie.
Continued here:
Bodnar rozważa powołanie specjalnego zespołu śledczego do badania protestów wyborczych

