W świetle kontrowersyjnych wydarzeń po wyborach prezydenckich w 2025 roku, ponownie na pierwszym planie pojawia się pytanie o legalność działań Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (IKNiSP), której członkowie — neosędziowie — mają zdecydować o ważności głosowania. Choć Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej wyraźnie wskazuje, że o ważności wyborów orzeka Sąd Najwyższy, to problem pojawia się, gdy tę kompetencję wykonuje izba, którą europejskie trybunały zgodnie uznają za twór niebędący sądem w rozumieniu prawa.
POLECAMY: Uwaga! Prezydent wybrany 1 czerwca może nigdy nie objąć urzędu
28 protestów wyborczych i pierwsze kontrowersje
Jak wynika z informacji przekazanych przez zespół prasowy SN, do piątku 7 czerwca 2025 roku wpłynęło 28 protestów wyborczych, które zostaną rozpatrzone przez składy sędziowskie w IKNiSP. To efekt rozpoczętego po ogłoszeniu wyników przez PKW terminu 14 dni na wniesienie protestu – upływającego 16 czerwca. Wśród zarzutów pojawiły się skargi absurdalne – jak „manipulacja telepatyczna” mająca wpływać na decyzje wyborców – ale także poważne oskarżenia o wielokrotne głosowanie czy manipulacje członków komisji wyborczych.
IKNiSP jako „sąd nie-sąd” – stanowiska trybunałów
Zarówno Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), jak i Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC), wielokrotnie podkreślały, że sposób powoływania sędziów do IKNiSP – na wniosek upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa – narusza europejskie standardy niezawisłości i bezstronności sądów (m.in. wyrok ETPC w sprawie Reczkowicz przeciwko Polsce, skarga nr 43447/19, oraz wyrok TSUE z 15 lipca 2021 r. w sprawie C-791/19). Tym samym izba ta nie spełnia kryteriów „sądu ustanowionego ustawą” w rozumieniu art. 6 ust. 1 EKPC i art. 47 Karty Praw Podstawowych UE.
POLECAMY: Czy Karol Nawrocki zostanie prezydentem? Bodnar wskazuje na poważne wątpliwości prawne
Wątpliwości konstytucyjne i polityczne impasy
Choć pierwsza prezes SN, Małgorzata Manowska (sama neosędzia), stanowczo broni kompetencji izby, wielu prawników – w tym sędziowie SN – uważa, że IKNiSP nie ma legitymacji do podejmowania uchwał o ważności wyborów. – „IKNiSP nie jest sądem w rozumieniu Konstytucji, co powoduje, że zapadłe w niej orzeczenia nie mają waloru orzeczeń SN w rozumieniu Kodeksu wyborczego” – stwierdził minister sprawiedliwości Adam Bodnar.
Nieudana próba rozwiązania problemu przez Sejm – tzw. ustawa incydentalna marszałka Hołowni – została zawetowana przez prezydenta Dudę. Ustawa ta zakładała przekazanie kompetencji w zakresie orzekania o ważności wyborów 15 najstarszym stażem sędziom SN.
POLECAMY: Czy Polsce grozi wojskowy zamach stanu? Prof. Dudek ostrzega przed scenariuszem po wyborach
Neosędziowie w składzie decydującym o przyszłości
Obecnie Izba Kontroli liczy 18 sędziów powołanych w wadliwy sposób, w tym osoby powiązane z polityką lub personalnie z obozem władzy: m.in. Aleksander Stępkowski (były wiceminister w rządzie PiS), Elżbieta Karska (żona byłego europosła PiS), Joanna Lemańska (przyjaciółka Andrzeja Dudy) czy Paweł Czubik (działacz stowarzyszenia „Prawnicy dla Polski”).
Dla tej grupy wybory 2025 miały szczególne znaczenie – ich dalsze losy zależały od wyniku. Gdyby wygrał Rafał Trzaskowski, groziło im pozbawienie stanowisk. Zwycięstwo Karola Nawrockiego zniwelowało to ryzyko.
Czy prezydent wybrany przez „nie-sąd” będzie uznany?
Co stanie się, jeśli legalność wyborów stwierdzi organ nieuznawany za sąd? – „Brak uchwały o stwierdzeniu ważności wyborów prezydenckich nie wpływa na rozpoczęcie kadencji przez nowego prezydenta i legalność podejmowanych przez niego działań” – zauważył prof. Włodzimierz Wróbel, sędzia SN. Z kolei wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur zaznaczył, że uchwała ma charakter deklaratoryjny, więc sama w sobie nie rodzi skutków prawnych. Problemy mogą się pojawić jedynie w przypadku uchwały negatywnej.
Podobne stanowisko zajmuje były szef PKW, Wojciech Hermeliński, który w maju br. podkreślał, że jeśli wybory zostaną uznane za ważne, konsekwencji prawnych z tytułu braku statusu sądu przez IKNiSP nie będzie.
Co dalej?
Minister Bodnar zapewne skieruje do SN wniosek o wyłączenie neosędziów i przekazanie sprawy legalnym składom. Jednak wobec politycznego układu sił i obecnej prezydentury Karola Nawrockiego, szanse na skuteczne przeprowadzenie reformy są znikome. A to oznacza, że Polska może jeszcze długo funkcjonować w stanie konstytucyjnego zawieszenia z organem władzy wykonawczej zatwierdzonym przez instytucję, którą legalność sądowa nie obejmuje.
